Keith Richards, charyzmatyczny gitarzysta The Rolling Stones, opowiada o drodze, jaką przeszedł z ubogiego podlondyńskiego Dartford na szczyt światowego showbiznesu, stając się ikoną muzyki rockowej. Przez cztery dekady zachowywał się jak prawdziwy rockman – mówił i robił co chciał, nie stronił od kobiet i niszczących nałogów. Mimo to osiągnął niebywały sukces. Wspólnie z członkami zespołu Richards stworzył riffy, teksty i muzykę do piosenek, które podbiły świat. W końcu sam zdecydował się przedstawić historię swojego życia w oku cyklonu – bezpretensjonalnie, szczerze i na luzie. Ach, co to było za życie!
Graniczące z obsesją słuchanie płyt Chucka Berry'ego i Muddy'ego Watersa, gdy dorastał w hrabstwie Kent. Nauka gry na gitarze i założenie zespołu z Mickiem Jaggerem i Brianem Jonesem. Pierwsze sukcesy The Rolling Stones jako kapeli „niegrzecznych chłopaków”. Nalot brygady antynarkotykowej na dom w Redlands i późniejsza seria konfrontacji z nerwowym establishmentem, które na zawsze przypieczętowały jego wizerunek jako wyjętego spod prawa bohatera ludu.
Skomponowanie nieśmiertelnych riffów do takich utworów, jak Jumping Jack Flash, Street Fighting Man i Honky Tonk Women. Zakochanie się w Anicie Pallenberg i śmierć Briana Jonesa. Ucieczka przed podatkami do Francji, szalone trasy koncertowe po Stanach Zjednoczonych, rosnąca sława, alienacja, nałogi. Związek i małżeństwo z Patti Hansen. Kłótnia i pojednanie z Mickiem Jaggerem. Rodzina, solowe albumy, zespół X-Pensive Winos i niekończące się pasmo występów. Głosem, który jest wyjątkowy i osobisty, z rozbrajającą szczerością, która zawsze była jego znakiem firmowym, Keith Richards opowiada niezwykle istotną historię naszych czasów – nieposkromioną, nieustraszoną i prawdziwą.
Jeszcze do niedawna swoje odczucia wobec Keitha Richardsa mogliśmy opierać wyłącznie na jego osiągnięciach muzycznych (nagrody, płyty, trasy koncertowe), wywiadach, opinii osób ze środowisk w jakich się obracał, czy też artykułach prasowych, powiedzmy sobie szczerze, niekiedy bazujących na informacjach wyssanych z palca. Każdy ma swój rozum, gust, więc jeśli orientuje się kim jest Richards, na pewno również posiada określony poziom tolerancji, bądź sympatii w stosunku do jego osoby. Jednak aby pogłębić i rozjaśnić swój pogląd dotyczący gitarzysty Stonesów, wypada sięgnąć po tę oto autobiografię.
Otwierający rozdział traktuje o pewnym incydencie z trasy Stonesów po USA w 1975 roku. Od początku fajerwerki, moim zdaniem bardzo dobre zagranie. Autor na wstępie zaciekawia czytelnika, co więcej, nasuwa wyłącznie obiecujące przemyślenia odnośnie dalszej części książki.
Niestety mimo efektownego początku autor z całej siły wciska pedał odpowiedzialny za hamowanie i przez następnych kilkadziesiąt stron ogromnym łukiem zahacza między innymi o dzieciństwo, dorastanie, rodzinę, wszystkich winnych zarażenia go bakcylem muzycznym, poznanie Micka Jaggera, naukę gry na gitarze, pierwszy publiczny pokaz umiejętności oraz wiele, wiele innych faktów. Są to wprawdzie ciekawe i wielce pożądane informacje, ale sposób w jaki zostały podane, objętość oraz forma wspomnianej części tekstu pozostawia wiele do życzenia, powodując, iż momentami możemy poczuć znużenie. Poza tym zaczynamy dostrzegać koślawość języka, która niestety towarzyszy nam aż do samego końca utworu.
Gdy już przebrniemy przez owy fragment, jest lepiej, ale nie idealnie, choć z przyjemnością stwierdzam, iż cierpliwość w tym wypadku jak najbardziej się opłaca. Poczynając od wczesnych lat 60., im posuwamy się dalej, tym robi się coraz bardziej interesująco. Co prawda ponowne osiągnięcie pełnych obrotów zajmie nam dłuższą chwilę, lecz w czasie rozpędzania się będzie nam dane przeczytać o atrakcyjnych smaczkach z życia muzyka, co w pełni rekompensuje wydłużony rozbieg.
W książce Życie. Autobiografia znajdziecie sporo o stosunku Keitha Richardsa do kobiet, bardzo możliwe że się zdziwicie, bowiem gitarzysta wypowiada się o płci pięknej wyjątkowo ciepło i z olbrzymim szacunkiem. Z kolei Micka Jaggera potraktował paroma kąśliwymi uwagami, nie ukrywając żalu do jego osoby. Dość wnikliwie opisuje powstały konflikt między nimi, pomimo tego niekiedy zdobywa się na pochwały wobec wokalisty, dopowiadając, iż nadal są kolegami. Dodam też, iż wszyscy zainteresowani przebojami narkotykowymi, policyjnymi, sądowymi oraz ciekawi szczegółów odnośnie związków miłosnych Keitha na pewno się nie zawiodą. Genialnym urozmaiceniem są przede wszystkim wplecione w tekst wtrącenia osób mniej lub bardziej powiązanych z muzykiem, a także kilka wskazówek albo przestrzeżeń poświęconych używkom, broni białej oraz palnej.
Na koniec rada. Czytając książkę jesteśmy ostrzeliwani ogromną ilością nazwisk i tytułów utworów. Zdecydowanie lepiej idzie, gdy wspomagamy się wujkiem Google oraz dyskografią The Rolling Stones.
Książka nie szokuje, ale jest całkiem solidną pozycją. Myślę, że zarówno fani Stonesów, jak i ogólnie, miłośnicy muzyki nie będą zawiedzeni. Choć tak jak już wcześniej wspomniałem język nie zachwyca, a niektóre wątki są przydługie, tekst jest bogaty w interesujące informacje, a po przeczytaniu autobiografii Keith wydaje się fajnym, utalentowanym gościem z charakterem, który kocha to co robi, naprawdę przeszedł wiele i nadal jakoś się trzyma.
Moja ocena: 7/10
- Paweł 'derawel' Mieczkowski, bestsellery.NET