Książka

Niemiecki taniec

Niemiecki taniec

Maria Nurowska

Wydawnictwo: W.A.B.

Cena okładkowa: 34,90


Ulice Monachium w Sylwestra 2000 roku. Pośród tłumu witającego nowe stulecie Eliza von Saarow, jedna z bohaterek powieści, wraca myślami do czasów młodości spędzonej na Pomorzu. Pozostawiła tam ruiny rodowej siedziby, groby przodków i wielką miłość swojego życia.

Druga z bohaterek, misjonarka Marianna von Saarow, umiera w Afryce zarażona AIDS. Od czasów wojny i tułaczki te dwie kobiety dzieli rodzinna tajemnica. Czy znajdą w sobie odwagę, aby u schyłku życia się z nią zmierzyć?

Zamek w Krokowej na Pomorzu... a właściwie ruiny tego zamku, otoczone kilkusetletnimi platanami, na wiele lat zawładnęły moją wyobraźnią. W przeszłości, spędzając w tych okolicach wakacje z moją córką, odwiedzałam te ruiny. Córka była wtedy mała, teraz jest już dorosła. Nie ma też ruin zamku, został odbudowany i wiele stracił ze swojej tajemniczości. Choć schody skrzypią tak samo, nie stąpają już po nich duchy. Mimo to postanowiłam wprowadzić na nie moje bohaterki.

Dlaczego zdecydowałam się napisać książkę o dwóch starych Niemkach, które nie mogą pogodzić się z własną przeszłością? Nie ma innego wyjścia: zbyt wiele materiału literackiego zgromadziłam przez te wszystkie lata, zbyt wiele pojawiło się we mnie pytań, na które nie umiałam znaleźć odpowiedzi, abym mogła się teraz wycofać. Pomysł powieści przyszedł mi do głowy ponad dwadzieścia lat temu, kiedy nieznajoma kobieta z pociągu opowiedziała mi swoją historię.

Tuż po wojnie jako młoda dziewczyna została w jednym z pomorskich miasteczek postawiona pod pręgierzem - dlatego że była Niemką. Naga, z zawieszoną na szyi tabliczką z napisem Heil Hitler, przez trzy dni stała na rynku, przykuta łańcuchem do studzienki. Jej prześladowcami byli Polacy, niedawno jeszcze sami prześladowani - za to tylko, że byli Polakami. Zapamiętałam twarz mojej rozmówczyni, opowiadającej mi o zdarzeniu, które odcisnęło piętno na całym jej późniejszym życiu. Musiały minąć lata, aby ta twarz stała się twarzą jednej z moich bohaterek.
- Maria Nurowska