Całe życie starałem się trzymać moją mroczną naturę pod kluczem, gdzie nikogo nie może skrzywdzić. Jednak pojawił się demon i aby go powstrzymać, musiałem ją uwolnić. A teraz nie bardzo wiem, jak nad sobą zapanować.
Tę mroczną stronę nazwałem Panem Potworem. To on śni o ociekających krwią nożach i wyobraża sobie, jak wyglądałaby czyjaś głowa wbita na pal. Nie cierpię na rozszczepienie osobowości, nie słyszę głosów ani nic w tym stylu, tylko... Trudno to wyjaśnić.
Co mogę o sobie powiedzieć?
Nazywam się John Cleaver. Mieszkam w Clayton, w zakładzie pogrzebowym na obrzeżach miasta. Mam mamę, siostrę i ciotkę. Mam szesnaście lat. Lubię czytać, gotować i lubię też dziewczynę, która ma na imię Brooke. Chcę postępować słusznie, bez względu na wszystko. Pragnę być dobrym człowiekiem.
Można też ująć to inaczej:
Jestem Panem Potworem. Moje zachowania zdradzają wiele objawów charakterystycznych dla seryjnych morderców, a poza tym fantazjuję na temat przemocy i śmierci. Czuję się bardziej swobodnie w otoczeniu zwłok aniżeli ludzi. Zabiłem demona i każdego dnia odczuwam rosnącą potrzebę, by zabić po raz kolejny. To jak bezdenna otchłań w środku mej duszy.
35-letni Amerykanin Dan Wells swoim debiutem literackim kilka lat temu mocno potrzasnął rynkiem pisarskim i wydawniczym na całym świecie. Książka, która błyskawicznie podbiła serca czytelników i do której przyklejono łatkę (choć do teraz nie potrafię do końca zrozumieć, dlaczego) skierowanej do fanów Dextera, to Nie jestem seryjnym mordercą. Ta powieść okazała się być pierwszą częścią trylogii o Johnie Cleaverze, nastoletnim psychopacie, który jednak w umysłach mieszkańców swojego rodzinnego Clayton jawi się, jako... nie uwierzycie... bohater.
Kolejny tom przygód Johna nosi tytuł Pan Potwór. Książka również ukazała się nakładem krakowskiego Wydawnictwa Znak. Utrzymana jest dokładnie w tej samej konwencji, co część pierwsza. Wydarzenia, akcja, napięcie – wszystko budowane jest w podobny sposób, choć jednak dostrzega się pewną drobną poprawę w porównaniu do debiutu. Emocje towarzyszące wydarzeniom są głębsze. Tak, jak przy pierwszej książce serce nie drgnęło mi ani razu, tak tu już zdarzył się moment, kiedy wstrzymałam oddech w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Styl pisania się nie zmienił. Wciąż jest cudownie lekki, prosty, bez zbędnego wdawania się w przytłaczające opisy pomieszczeń, sytuacji, czy emocji. Nie, tego nie ma. To musimy wyobrazić sobie sami. Bardzo się cieszę, iż autor oszczędził nam takich opisów, bo z nimi ta książka byłaby przerażająca. A tak – jest miłą, absorbującą lekturą na popołudnia i wieczory. Na co jeszcze w tej książce należy zwrócić uwagę? John i jego sytuacja, otoczenie, rodzina wyraźnie w Panu Potworze stają się rozbudowane, wzbogacone o nowe elementy i przeżycia. Pojawia się Brook, jako kandydatka na oficjalną sympatię Johna. Czy socjopata przełamie się na tyle, iż umówi się z nią na randkę?
Warto wspomnieć o fabule. Podobnie, jak przy części pierwszej, w miasteczku nagle pojawia się seryjny morderca. Jego opus moderandi jest jednak zupełnie inny niż poprzedniego mordercy. Ale nie to jest zastanawiające dla Johna. Jego umysł zaprząta całkiem inna rzecz – czy to możliwe, aby w przeciągu kilku raptem miesięcy w tak małej mieścinie pojawił się PRZYPADKIEM kolejny seryjny morderca? Nie. Z tego samego założenia wychodzi agent FBI Forman, który już kilkanaście razy wzywał Johna na przesłuchanie. Sprawę komplikuje fakt, iż na szkolnym ognisku to właśnie John odkrywa kolejne zwłoki. Kolejny tajemniczy przypadek? Czy może John odnalazł zwłoki, bo... sam je w tym miejscu ukrył? Przecież raz już zabił. Co prawda demona, ale jednak to zabójstwo.
A jeśli miejsca porzucenia zwłok nie są przypadkowe? Jeśli morderca wybiera je celowo, ponieważ chce tym przekazać wiadomość? I do kogo ta wiadomość miałaby trafić? Czyżby do młodego socjopaty?
Nic więcej nie zdradzę. Zajrzyjcie do książki koniecznie!
Moja ocena: 10/10
- Katarzyna Kozioł, bestsellery.NET